Wiatrówki - jak to działa

1. Wiatrówki sprężynowe

Przede wszystkim, w większości wypadków, jeśli mowa jest o tańszych wiatrówkach sprężynowych (czyli takich, których cena fabrycznego egzemplarza jest niższa niż 700 PLN), nie możemy liczyć na cuda. Podniecające historie o prędkości pocisku 320 m/s lub energii wylotowej  ponad 17 j możemy włożyć między bajki (może za wyjątkiem Hatsana 55 i rodziny, ale o tym później). W wiatrówce sprężynowej na jej siłę mają wpływ rozmaite czynniki.

Sprężyna – jest rzeczywiście kluczowym elementem wiatrówki, ale jej parametry mogą być sensownie rozpatrywane jedynie w połączeniu ze skokiem tłoka (który limituje ilość zwoi i grubość drutu sprężyny) oraz średnicą, która oznacza maksymalną szerokość oczka sprężyny. Chodzi o to, że pocisk w lufie jest popychany tylko tak długo, na ile starczy powietrza w komorze sprężania. Innymi słowy, bez względu na jakość i parametry sprężyny, z danej wiatrówki „wyciśniemy” prędkość, czy energię tylko do określonej  wartości. Oczywiście – egzemplarze fabryczne z wymienionego na początku przedziału cenowego pozostawiają sporo pola do popisu. Przede wszystkim długość lufy jest w nich zazwyczaj znacznie przesadzona (najznamienitszym przykładem takiej „wędki” jest, skądinąd doskonała w wielu innych aspektach, czeska Slavia). Powinna ona być tak dobrana, aby sprawność układu była maksymalnie duża. Po prostu – lufa musi być na tyle krótka, aby śrut opuścił ją w momencie, gdy jego przyspieszenie jest już bliskie zeru (czyli nie zaczyna spowalniać w lufie zbyt długiej – opory ruchu są w niej duże). W praktyce, w znakomitej większości wiatrówek sprężynowych, całkowicie wystarcza lufa o długości ok. 20 cm. Dłuższe są zazwyczaj produkowane wyłącznie ze względów estetycznych. Żeby poprawić osiągi, takie zbyt długie lufy można obciąć i po koronowaniu końcówki zaopatrzyć np. w tłumik (jako taki w wiatrówkach sprężynowych ma nikłe zastosowanie - chociaż co nieco i tak wycisza), ale poprawia wygląd broni optycznie przedłużając uciętą lufę). W zasadzie lepszy jest tłumik nakręcany, albowiem w razie uszkodzenia lufy oszczędzamy 200-300 zł

Długość (ilość zwojów) sprężyny należy tak dobrać, aby po ściśnięciu zwoje przylegały do siebie. Jeśli będzie ich więcej - nie naciągniemy wiatrówki, jeśli zaś za mało - nie wykorzystamy wszystkich jej możliwości. Orientacyjnie ilość zwojów można obliczyć z wzoru: st/(0.5*oz), gdzie st to skok tłoka a oz to odległość zewnętrzna pomiędzy sąsiadującymi zwojami.

Nawet największa prędkość początkowa i najlepiej wykonana lufa zda się na nic w materii celności, jeżeli spust jest zbyt twardy. Za każdym strzałem ściągamy go wtedy z taką siłą, że mimowolnie zanosi broń na bok. W pewnych przypadkach może się zdarzyć, że uda się znaleźć i ustawić w celowniku odpowiednią poprawkę, ale celności idealnej nigdy w ten sposób nie uzyskamy. Poza tym, ja, jako strzelec leworęczny, ściągam spust na lewo, podczas gdy strzelcy praworęczny – których jest znakomita większość – ściągają go na prawo. W tej sytuacji użytkowanie tego samego egzemplarza broni staje się cokolwiek problematyczne.

Podstawą sensownego użytkowania większości wiatrówek sprężynowych (innych również, acz w mniejszym stopniu) jest poddanie ich tuningowi. Ma to na celu poprawienie kultury pracy mechanizmów, zwiększenie ich niezawodności oraz poprawę celności poprzez maksymalne skrócenie cyklu strzału. Przede wszystkim należy:

  1. Wymienić prowadnicę sprężyny, która prawie zawsze jest plastikowym kikutem zupełnie niespełniającym swej funkcji. Nowa prowadnica powinna być metalowa lub ertalitowa, ściśle dopasowana do średnicy wewnętrznej aktualnie używanej sprężyny. Aby zapewnić maksymalną sprawność wiatrówki, prowadnica powinna być właściwie wymieniana razem ze sprężyną (na nową , dopasowaną do nowej sprężyny).
  2. Wypolerować wewnętrzną część cylindra, aby uszczelka tłoka napotykała możliwie mały opór.
  3. Dobrać odpowiednią masę tłoka, bądź to przez zmianą proporcji prowadnicy przedniej i tylnej (przednia zaliczana jest do masy tłoka) lub fizyczną obróbkę tłoka (obrabianie tokarka, nawiercanie otworów itp.). Większa masa tłoka zazwyczaj daje nieco większą prędkość wylotową śrutu, mniejsza najczęściej skraca cykl strzału.
  4. Odpowiednio nasmarować sprężynę. Zazwyczaj karabinki "fabryczne" są "suche jak pieprz", bądź przeciwnie - zalepione smarem na amen. Cienka warstwa smaru powinna znajdować się tylko na samej sprężynie. Uszczelkę tłoka można jedynie posmarować odrobiną oleju (np. silikonowego).
  5. Wypolerować elementu mechanizmu spustowego, aby zapewnić jego płynne i lekkie działanie (należy wykonać to niezależnie od tego, czy mechanizm spustowy wyposażony jest w regulację, czy też nie).
  6. Umieścić pomiędzy końcem sprężyny a prowadnicą 2-3 dobrze wypolerowane podkładki stalowe pełniące funkcję łożyska oporowego przejmującego ruch obrotowy sprężyny podczas naciągania. Ich brak nie uniemożliwia korzystania z wiatrówki, ale powoduje konieczność użycia dodatkowej siły podczas naciągania i wydłuża cykl strzału.

Instalując nową sprężynę należy pamiętać, że po ok. 300-500 strzałach energia pocisku spadnie o ok. 2-4 J i taka ustabilizuje się na dłuższy czas. Nie należy się zatem przejmować, jeśli na początku energia pocisku balansuje na granicy 17 J, po wystrzeleniu paczki śrutu będziemy mieli ok.14 J. Energia kinetyczna w anglosaskiej miarze FPE pomnożona przez ~1,35 daje energię w J.

Właściwością cienkich (drut 2-3 mm) sprężyn jest szybki spadek prędkości o około 15-20 m/s na przestrzeni kilku początkowych strzałów. Taka sprężyna musi kilka (kilkanaście) minut „odpocząć”, zanim odzyska większość ze swojej początkowej energii.

Wiatrówki łamana są bardziej szybkostrzelne niż wiatrówki z naciągiem bocznym lub dolnym, gdyż proces ładowania tych ostatnich jest bardziej czasochłonny.

Wiatrówki z bocznym  naciągiem, poza innymi względami, mają jedną kolosalną zaletę nad łamanymi wiatrówkami o dużej mocy i częściowo na wiatrówkami z dolnym naciągiem. Mianowicie, dźwignia naciągu nie ma w nich żadnego kontaktu z lufą. Jeśli w karabinkach sprężynowych innego systemu zdarzy się nam nacisnąć spust, czy też w jakiś inny sposób go uruchomić, gdy wiatrówka jest naciągnięta lub złamana - mamy często kłopot. Kłopot ten to skrzywiona lufa. Siła  "odbicia" w wiatrówkach łamanych może być tak duża, że zdarza się nie zobaczyć potem patrząc na wskroś drugiego końca lufy. Dobre zakłady rusznikarskie potrafią, co prawda, sobie z tym poradzić, ale prostowanie można wykonać tylko raz, do kolejnych rozhartowana lufa już się nie nie nadaje. Odbicie dźwigni dolnego naciągu też niekiedy potrafi skrzywić lufę, choć nie tak bardzo jak w wiatrówce łamanej.

2. Wiatrówki zasilane dwutlenkiem węgla

Cóż, znakomita większość wiatrówek zasilanych CO2 nie nadaje się do zastosowań sportowych. Przy braku regulatora ciśnienia różnice w Vo pocisku na początku i na końcu eksploatacji kartusza są bardzo duże (szczególnie dla ładunków 12 gramowych), co z kolei powoduje nieprzewidywalne zmiany w poprawce na opad. Strzelając do puszki lub butelki może nie mieć to krytycznego znaczenia, ale jeśli trzeba trafić w półtora centymetrowe kółko - sytuacja diametralnie się odmienia.

Generalnie tego typu konstrukcje są mniej wrażliwe na śrut gorszej jakości, ponieważ nie występuje w nich zjawisko tzw. "poduszki powietrznej" i cały szereg czynników z nim powiązanych.